Bardzo często trafiają do nas nasi przyjaciele, którzy chcą nam powierzyć sfotografowanie ich najważniejszego dnia w życiu. Dla nas to niesamowita trema ale i ekscytacja, by nie zawieść najbliższych.
Totalnie na spontanie dzwoni do nas Antek tydzień przed ślubem i stawia sprawę jasno- potrzebuje fotografa, a nam w racji drugiej fali pandemii zwolnił się termin.
Jak tylko dowiedzieliśmy się, że będzie to wesele plenerowe , w ogrodzie Pana Młodego, ucieszyliśmy się jak dzieci- w końcu klimat który uwielbiamy najbardziej.

Sielskość, luz i żadnego pozowania.

Wszystko zostało przygotowane przez nich samych i można było to odczuć na każdym kroku. Zbita podłoga z desek, piękny pomost, kwiaty. BOSKO !
W końcu brak karnawału sukien balowych, tylko totalne wyluzowanie. Miliony uśmiechów, tańce na bosaka, śpiewy i występ sąsiada na trąbce. Wzruszenie maksymalne.
Dla takich wesel warto żyć. Stojąc z boku, widzimy jakimi szczęściarzami jesteśmy i doceniamy to co najważniejsze- rodzina i przyjaciele.

Całujemy !