Eteryczna piękność i prostota…

Długo marzyliśmy o takiej sesji. I długo szukaliśmy idealnej pary, która idealnie wkomponowałaby się w nasza wizję sesji o wschodzie słonca. Wiedzieliśmy, że to właśnie oni dadzą radę i spełnią nasze marzenia. I nie to nie jest sesja aranżowana, Marianka i Bartek powiedzieli sakramentalne tak w sierpniu a przed naszym obiektywem znaleźli się całkiem przypadkiem . Łańcut to jednak małe miasteczko a zdjęcia jednej z najpiękniejszych panien młodych obiegły cały facebook i instagram. Zachwyceni wyglądem młodej pary poczuliśmy się nieco zaszczyceni, że taka para będzie chciała z nami współpracować.

Ona przepiękna, mega otwarta, skradła nam serca. Mamy przyjemność znać Mariankę od wielu lat. Wiemy, że jest to osoba, która nie boi się wyzwań i jest otwarta na wszelkie propozycje. On, podczas tej sesji był ramieniem, na którym ona może polegać. Pozwolił, by to ona była w centrum uwagi. Prawdziwy gentelmen !

Marzyliśmy o sesji przy różowym wschodzie, który rozpala niebo. stało się zupełnie inaczej, stało się tak jak by bardziej po naszemu. Zrobiło się tajemniczo, eterycznie i delikatnie. Słońce bardzo niechętnie chciało wyjść zza chmur tego poranka, ale dzięki temu stworzył się mega klimat, na myśl którego mamy nadal ciarki

Ich wielkie oczy i puchate grzywy….

A wszystko przy udziale 4 puchatych alpak- Kalim, Herkulesie, Nadinie i Lucku. Pozowanie wśród tych egzotycznych zwierząt nie należało do najłatwiejszych, jednak zakochani dali radę. Słuchali potrzeb zwierzaków, a my podążaliśmy za nimi, pozwalając im samym tworzyć tą sesję.

Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas niczego byśmy nie zmienili. Marianka była dla nas niczym muza, była kimś w formie inspiracji i swoimi pomysłami i propozycjami, idealnie komponowała się w aurę tego magicznego poranka.

Dziękujemy Ci dobry Boże, że na swojej drodze spotykamy takich cudownych ludzi …